Nie wiem czy nikt o tym nie wspominał, ja nie słyszałem, więc..
Dzisiaj dostałem informację o tym, że pewien Rosjanin wytrzymał 100 minut w bezruchu w lodowatej wodzie, wklepałem co wiedziałem w googlu i oto materiał ze wspomnianej akcji (poprzedzony reklamami niestety):
http://www.cbsnews.com/video/watch/?id=6280063n
A my kiedy planujemy jakiś wpisik w księdze?

100 minut?! Masakra! Ja nawet 10 nie wytrzymuję

Marta! Jeszcze kilka lat i go przebijesz!!
Dobry przykład do czego zdolny jest ludzki organizm.
To trochę bardziej zaawansowana filozofia morsowania. To przede wszystkim odpowiednie nastawiene mentalne, odpowiednia kontrola fizjologii i troszkę indywidualne predyspozycje

Takich ludzi, to tylko podziwiać można! Lata pracy nad formą fizyczną i swoją psychiką. Jak wytrzymał 100 minut w lodowatej wodzie, to jakby jeszcze troche poćwiczył, to będzie mógł przedmioty siłą myśli przenosić

Jezeli przjemność zostaje zastąpiona współzawodnictwem i checią bicia rekordów dla poklasku lub co gorsza dla pieniędzy, to napewno nie ma to nic wspólnego z taka sympatyczna atmosferą i ogromem radości,który wręcz eksploduje podczas każdej naszej niedzielnej kąpieli w jeziorze kierskim.

["pewien Rosjanin wytrzymał 100 minut w bezruchu w lodowatej wodzie"]
bezruch... brrrr... to nie mogło być fajne

krzyczeć też sobie pewnie nie pokrzyczał

Ha, ha, ha, ha... Olka ale dałaś teraz czadu

I właśnie dlatego poznańskie morsy są wyjątkowe
